Tabletki na przebarwienia skóry Collagenics – Recenzja czytelniczki

Zapraszamy do przeczytania recenzji tabletek Collagenics które uratowały naszą czytelniczkę przed okrutnymi przebarwieniami po trądziki. Martyna, bo tak jej na imię znalazła Collagenics już dawno temu, jednak teraz chce się podzielić z nami efektami tego preparatu: 

,,Każda kobieta pragnie wiecznie wyglądać młodo i w każdej sytuacji być piękną. Niestety wiele czynników niszczy te pragnienia – niezdrowy tryb życia, palenie papierosów, alkohol, a nawet takie, na które nie mamy wpływu, jak nieustanny proces starzenia się skóry, zanieczyszczenia środowiska czy promienie słoneczne. W tym celu kobiety stosują liczne środki: od tych mniej inwazyjnych, jak tabletki na przebarwienia, pigułki i kremy, po te bardziej radykalne, jak na przykład wszelkie kuracje laserowe czy nawet zabiegi i operacje chirurgiczne. Ostatecznie często okazuje się, że kobiety marnują mnóstwo swojego czasu jak i pieniędzy na środki, które nie przynoszą kompletnie żadnego efektu. Co w takim razie zrobić, by skutecznie pozbyć się problemów skórnych? Chciałabym zaproponować cudowny środek, który pomógł mi w zwalczeniu moich długoletnich kompleksów i sprawił, że nareszcie czuję się piękna – o każdej porze dnia. Jednak najpierw przeczytajcie moją historię.  

            Jestem młodą kobietą, mam dopiero 25 lat, jednak czuję się, jakbym zmarnowała większość swojej „młodości”. Od 11. roku życia borykałam się z problemem trądziku. Wiadomo, rozpoczął się proces dojrzewania, u większości osób jest to nieuniknione. Jednak w moim przypadku problem ten był szczególnie nasilony. Od 11. roku życia rozpoczęły się moje kompleksy. Chodzenie do szkoły, wychodzenie na miasto ze znajomymi, pozowanie do grupowych zdjęć na wycieczkach szkolnych były dla mnie koszmarem. Bałam się wzroku innych ludzi, którzy patrzyli na mnie z politowaniem, a czasem nawet z obrzydzeniem, bałam się też wyśmiania przez inne dzieci. Dochodziło nawet do tego, że budziłam się w nocy z krzykiem, bo kolejny raz śniły mi się koszmary – z moją okropną twarzą w roli głównej. Byłam zaledwie 11-12 letnim dzieckiem, a nienawidziłam siebie.  

tabletki na przebarwienia collagenics
Collagenics na przebarwienia

           

Moi rodzice widząc to, jak bardzo męczę się ze swoim problemem zaczęli prowadzić mnie do najróżniejszych lekarzy. Od dermatologów po ludzi zajmujących się medycyną niekonwencjonalną. Do mniej-więcej 16-18. roku życia stosowałam tysiące najprzeróżniejszych środków i kuracji mających zwalczyć mój problem. Antybiotyki, kremy, tabletki na przebarwienia, pigułki, maseczki, peelingi, toniki, zabiegi laserowe, złuszczające i oczyszczające u najlepszych kosmetyczek. Aquaclin, Skinoren, 4AKNE, Cetaphil, Acnefan, Benzacne, Akneroxid to tylko niektóre z nazw leków i środków, jakich używałam. Nic nie pomagało. Mogę nawet powiedzieć więcej: było jeszcze gorzej.  

            Będąc w liceum odkryłam, jak cudowne i zbawienne, przynajmniej częściowo może być dla mnie umiejętne wykorzystywanie technik makijażu do ukrywania niedoskonałości. Początki nie były najłatwiejsze, gdyż dość trudną rzeczą było dobranie odpowiednich kosmetyków do mojej problemowej skóry. Po jakimś czasie nabrałam jednak wprawy. Wiedziałam, co powinno znajdować się w składzie kosmetyku, aby nie zaszkodzić sobie, a także w jaki sposób nakładać kosmetyki na skórę, aby wyglądała naturalnie i ładnie. Oczywiście, był to tylko tymczasowy kamuflaż. Patrzenie na siebie w lustrze rano, bez makijażu nadal było dla mnie koszmarem i sprawiało mi ogromny ból. Rodzice ciągle wspierali mnie i powtarzali, że „z wiekiem mi przejdzie”, jednak ja – jako nastolatka – potrzebowałam bycia piękną tu i teraz, o każdej porze dnia i nocy, a tak nie było. 

            Coś się jednak zmieniło. Mniej więcej w wieku 20. lat zauważyłam, że im mniej kosmetyków stosuję, tym moja skóra wygląda coraz lepiej. Coraz mniej wyprysków pojawiało się na niej, nie były one już tak wielkie, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat wcześniej. Być może faktycznie sprawdziło się powiedzenie rodziców, którzy twierdzili, że czas wyleczy moje problemy skórne. Umiejętny makijaż działał swoje i zaczęłam nawet wierzyć w to, że nie jestem aż tak brzydka, jak myślałam do tej pory. Patrzenie na siebie bez makijażu w lustrze nadal częściowo przywracało młodzieńcze kompleksy, jednak mogę zdecydowanie przyznać, że było dużo lepiej. Ale czy idealnie? Nie. Pojawił się kolejny problem – przebarwienia. Wypryski pojawiały się coraz rzadziej, wręcz sporadycznie i dość szybko sobie z nimi radziłam – znacznie łatwiej jest pokonać jedną małą krostkę niż skupisko dwudziestu pryszczy na czole. Pozostała mi jednak brzydka pamiątka z przeszłości, która ciągle przypominała mi o moich dawnych koszmarach i nieprzyjemnych sytuacjach.  

            Zaczęła się więc walka z przebarwieniami po trądziku i bliznami. Znów zaczęłam stosować najprzeróżniejsze środki i preparaty, aby pokonać mojego wroga. Nie chciałam udawać się z tym problemem do specjalistów, gdyż doświadczenia z przeszłości nauczyły mnie, że nie warto jest marnować na nich swój cenny czas. Wolałam rozwiązać to na własną rękę, metodą prób i błędów. W tym miejscu przyznać muszę, że produkty na przebarwienia po trądziku są znacznie droższe niż leki na sam trądzik. Oczywiście rezultatu tej historii można się domyślić: nic mi nie pomogło. Znów pojawiła się dość długa lista produktów, które stosowałam, na przykład: Bio-Oil, No-Scar, Cepan, Dermatix, Bliznasil, Acne Derm, Laboteq Tone. Aż wreszcie trafiłam na to, co odmieniło moje życie…  

            Mając 26 lat pracowałam w dużej agencji reklamowej. Niestety, moja praca wiązała się z częstym kontaktem z ludźmi. Makijaż częściowo pomagał ukryć moje przebarwienia po trądziku, ale nadal nie potrafiłam do końca zwalczyć kompleksów. Koleżanka z pracy, widząc jak bardzo męczę się ze swoim problemem poleciła mi cudowny lek, który podobno pomógł przyjaciółce siostry jej szwagra. Collagenics, tak brzmiała nazwa tego cudu. Początkowo nie wierzyłam, że w ogóle cokolwiek mogłoby mi pomóc, jednak ostatecznie stwierdziłam, że tak właściwie nie mam już nic do stracenia. Jeszcze tego samego dnia udałam się do apteki i zakupiłam słoiczek tabletek, które obróciły moje życie o 180 stopni.  

 Tabletki na przebarwienia skóry Collagenics to zestaw składników, które działają pozytywnie na skórę, sprawiając, że jest zdrowa i wygląda pięknie. Podstawowym elementem produktu jest kolagen, który pomaga w likwidowaniu zmarszczek i zapobiega powstawaniu nowych. Za sprawą pozostałych składników tabletki pomagają także w zwalczaniu takich problemów skórnych jak: trądzik i wypryski, przesuszenia, regulują wydzielanie sebum, regenerują zniszczoną przez promienie słoneczne i zanieczyszczenia skórę, a także wyrównują jej koloryt. Na tym ostatnim działaniu szczególnie bardzo mi zależało.  

            Oczywiście, efektów nie było widać od razu, moja skóra potrzebowała do tego trochę czasu, jednak już po dwóch tygodniach dostrzegłam zmiany. Przebarwienia po trądziku nieco się rozjaśniły, a blizny potrądzikowe spłyciły. Po trzech miesiącach prawie całkiem przestały pojawiać się wypryski. Natomiast teraz, po dwóch latach regularnego stosowania tabletek Collagenics nareszcie mogę cieszyć się naturalnie piękną skórą. Patrzenie w lustro bez tony podkładu i pudru na twarzy nie przyprawia mnie o dreszcze, a nawet coraz częściej zdarza się, że nie maluję się, idąc do pracy.  

            Kończąc swoją historię, chciałabym pocieszyć każdą kobietę, która boryka się z podobnymi problemami do moich – trądzik i blizny po trądziku nie są straszne. Trzeba je po prostu zaakceptować, ale najważniejsze jest zwalczanie ich przy użyciu odpowiednich środków. Nie ma sensu marnowanie ogromnych pieniędzy i czasu na produkty, które nie przynoszą żadnego efektu. Collagenics to tabletki na przebarwienia skóry, które odmienią was i sprawią, że będziecie piękne każdego dnia. „

Dziękujemy Martynie za recenzje, a tabletki na przebarwienia Collagenics możecie kupić na stronie producenta www.collagenics.pl 

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ